sobota, Grudzień 15, 2007

Wizyta u wróżki

Nie uwierzycie, ale Julka poszła poprzedniego dnia do czarodziejki o imieniu Wrózka Lea Szach. Gabinet, pokój, sala- nie wiem jak to nazwać, czarodziejki mieści się na Alejach Stanów Zjednoczonych w stolicy.
Pojechała tam, wstąpiła do środka i co wróżka jej zaproponowała za sowitą stawkę? Oczywista sławny i niezmienny od lat tarot. Co dziwne, na ścianach wróżki mieściły się rysunki przedstawiające meble. Nigdy nie widziałam czegoś takiego.
Ale ale, opisuję dalej. Weszła panna do środka, wróżka zaczęła stawiać tarota i nagle wzmogła się burza na zewnątrz. Ja to bym chyba tam zeszła ze strachu. Nie ma to jak atmosfera. Takiego jej psikusa spłatał los. W trakcie jak wróżka odkrywała ostatnią kartę akurat strzelił niedaleko piorun.
Nie opowiem wam, jaki był wynik tarota, co jej zapowiedziała wróżka, ale wiedzcie, że jak tylko otworzyła drzwi wyjściowe z lokalu wróżki deszcz przestał padać a pięć minut później świeciło Słońce. Ja nie mam odwagi iść do wróżki, a po tym co mi opowiedziała na pewno nie pójdę.

Similar Posts:

    None Found

Popularity: unranked [?]

Leave a Reply