środa, Listopad 21, 2007

Przygoda na osiedlowej uliczce

Niestety… tego się nie przeczuwałem. Czy jadąc sobie powoli na ładnej, szerokiej ulicy osiedlowej u dziewczyny, ktokolwiek z was byłby przygotowany na stalowy kloc na środku drogi? Ja nie byłem. Na sekundę zdjąłem wzrok z drogi żeby popatrzeć na swoją śliczną dziewczynę, aż tu nagle wielki huk, wyskoczyliśmy i tak zapoznaliśmy się z wielkim klocem leżącym na jezdni.


Opony zimowe wytrzymały to cios, swoją drogą nie wiem w jaki sposób, bo to były nie pierwszej młodości sparciałe kapcie i tak tłukłem się do najbliższego warsztatu jaki kojarzyłem, czyli koło Galerii Mokotów. Namęczyłem się jeszcze wcześniej z wyciągnięciem zapasu który był, prawie całkowicie zasłonięty przez butle na gaz i wyciągnięcie rezerwowej opony z jej schowka graniczy z cudem. Ale udało się. Zmieniłem chociaż jedną i zjechałem po tych strasznych garbach na drodze do warsztatu na dół.
Dowiedziałem się, że najtańsze nowe opony będą kosztowały tyle, co cały mój samochód, ale nie miałem żadnego innej możliwości. Do tego poinformowano mnie, że felgi samochodowe się odkształciły i wahacze są do wymiany.
Ale dla jednego widoku mojej kobiety zapłaciłbym każdą taksę. No cóż, następnym razem będę bardziej uważał. To jakby nie było doskonała nauczka na przyszłość, żeby np. na autostradach nie tracić uwagi na jeździe.

Similar Posts:

    None Found

Popularity: unranked [?]

Leave a Reply